Gdy w grudniu 1941 roku, po ataku Japończyków na port amerykańskiej marynarki wojennej w Pearl Harbour Stany Zjednoczone przystąpiły do drugiej wojny światowej, ruszyła potężna machina wojenna. W zakładach produkujących samoloty, statki i amunicję powstały tysiące miejsc pracy.
Trwała migracja czarnej ludności z południa do wieikich miast na północy kraju; głównie do Detroit, Chicago, Baltimore, Newark i Nowego Jorku. W latach czterdziestych proces ten wyraźnie przybrał na sile.
W murzyńskich dzielnicach Los Angeles i San Francisco pojawiły się nowe gatunki bluesa. Niewielkie zespoły grały tak zwany jump blues (”skoczny blues”), który świetnie nadawał się jako akompaniament do tańca. Grupy te składały się przeważnie z dwóch lub trzech muzyków grających na instrumentach dętych (trąbka, puzon i saksofon) oraz z sekcji rytmicznej, w skład której wchodzili pianista, gitarzysta, kontrabasista i perkusista. Dzięki błyskotliwej aranżacji, nawet przy tak skromnym instrumentarium, możliwe było uzyskanie bogatego brzmienia przypominającego wielkie big bandy.
Wcześniej śpiewak i saksofonista w jednej osobie, Louis Jordan – stworzył podobną grupę Tympany Five. Jordan i jego band zyskali popularność dzięki żywym, melodyjnym piosenkom, na przykład Nobody Here But Us Chickens, czy Five Guys Named Moe, która póżniej stała się tytułowym przebojem musicalu. Przedstawienie przez długie lata nie schodziło z afisza. N a zachodnim wybrzeżu najważniejszymi propagatoramijump bluesa byli Roy Milton i Loe Liggins. Z nowym stylem związany był również T-Bone Walker. Popularność zdobył sobie jednak utrzymanym w wolnym rytmie, bluesem Cali It Stormy Monday oraz utworem Glamour Girl, którego poetycki tekst został oparty na przeżyciach autora. Jako eksperymentujący gitarzysta, Walker miał decydujący wpływ na twórczość najsłynniejszego spośród współczesnych bluesmanów – B. B. Kinga.
