W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych blues zaczął tracić swych fanów wśród społeczności murzyńskiej na rzecz rytmicznego hiphopu i rapu.
Dziś nic ulega wątpliwości. że przyszłość bluesa zależy nie tylko od czarnych muzyków. Do najwybitniejszych bluesmanów zalicza się obecnie Brytyjczyka Erica Claptona i nieżyjącego już białego Teksańczyka S. R. Vaughana. Po śmierci takich mistrzów jak Little Walter czy Walter Horton ich spuściznę przejęli biali artyści – Jerry Portoy oraz Kim Wilson.
Lata osiemdziesiąte przyniosły niespodziewany sukces dwóm czarnym bluesmanom. Prawie siedemdziesięcioletni, zasłużony muzyk John Lee Hooker wydał płytę zatytułowaną The HelIler, która sprzedała się w liczbie ponad miliona egzemplarzy, zaś sam artysta został zaangażowany do serii prestiżowych reklam telewizyjnych. Z kolei bliski soulu wokalista i gitarzysta Robert Cray zyskał popularność gwiazdy bluesa. Jako młody człowiek przyciągnął rzeszę nowych fanów i utorował drogę kolejnym wykonawcom – Joe Louis Walkerowi i Shermanowi Robertsonowi
Współczesny blues różni się od tego sprzed pięćdziesięciu lat. granego przez Muddy’ego Watersa. Blues zawsze opowiadał o prozie życia. W tekstach z końca dwudziestego wieku pojawiają się czasem komputer i karta kredytowa. Wciąż wiele jest na świecie ubóstwa, narkotyków. bezrobocia i rozbitych rodzin. Aktualny jest również najważniejszy spośród bluesowych tematów – złożone stosunki międzyludzkie.
Amerykański blues stanowił inspirację dla muzyków z grup beatowych, które pojawiły się w latach sześćdziesiątych w Londynie i w Liverpoolu, takich jak Rolling Stonesi i Beatlesi. Wprawdzie styl Rolling Stonesów zmieniał się z biegiem lat, zawsze jednak widać w nim było bluesowe korzenie.
